Przed bramą Elektrowni Dolna Odra w Gryfinie rozgorzała polityczna dyskusja. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali konferencję prasową, podczas której ostrzegali przed możliwą katastrofą energetyczną i krytykowali rząd Donalda Tuska za rzekome narażanie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Jednak, jak zwracają uwagę obserwatorzy, decyzja o wygaszeniu bloków węglowych w tej elektrowni została podjęta już w 2020 roku, czyli w czasie, gdy władzę sprawowało Prawo i Sprawiedliwość.
Co więcej, burmistrz Gryfina, Mieczysław Sawaryn, który obecnie sprzeciwia się zamknięciu elektrowni, przez osiem lat zasiadał w radzie nadzorczej PGE – spółki odpowiedzialnej za prowadzenie elektrowni. To właśnie on osobiście podpisał uchwałę, która przypieczętowała transformację energetyczną zakładu. Ta sytuacja rodzi pytania o spójność stanowisk polityków i lokalnych samorządowców.
Sprawa budzi duże emocje w regionie, ponieważ elektrownia jest ważnym pracodawcą i elementem lokalnej gospodarki. Mieszkańcy obawiają się utraty miejsc pracy i wzrostu cen energii. Jednak, jak podkreślają eksperci, proces odchodzenia od węgla jest nieunikniony i wymaga odpowiedzialnego zarządzania, aby zminimalizować negatywne skutki społeczne.
Warto przypomnieć, że Polska zobowiązała się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku, co wymaga stopniowego wygaszania elektrowni węglowych. Decyzje podejmowane w tej sprawie powinny być przemyślane i uwzględniać zarówno aspekty ekologiczne, jak i społeczne.
Źródło: Choszczno – Głos Miasta (Choszczno)
Fot. facebook.com

